PHPCon 2010 – społeczność PHP ma się bardzo dobrze

4
cze/10
11

Gdy znalazłem informację o PHPCon 2010, pierwszej polskiej konferencji, której tematem przewodnim miał być PHP pomyślałem, że piekło tym razem naprawdę zamarzło. Od dłuższego czasu obserwowałem trend organizowania spotkań wśród społeczności Ruby, Pythona czy ostatnio JavaScript. Spotkań organizowanych przede wszystkim za granicą. Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem tego typu inicjatyw i często na parę godzin w tygodniu zapominam się i odpływam przeglądając nagrania z prelekcji programistycznych. Zaryzykuję stwierdzenie, że nic nie jest lepszym nośnikiem wiedzy niż po brzegi upakowany informacjami wykład jednego ze specjalistów z branży. A nie ma nic lepszego niż słuchanie takiego wykładu bez krawatu, z rozpiętym ostatnim guzikiem koszuli, z zimnym piwkiem w ręku. Naprawdę nie ma nic lepszego.

Dodajmy do tego fantastycznych ludzi, których mijasz na korytarzu, z którymi biesiadujesz do samego rana wspominając pierwsze pisane aplikacje czy anegdoty z projektów, a otrzymasz obraz polskiej konferencji PHPCon 2010. Obraz, który przedstawię w krótkiej i subiektywnej relacji.

Moja wyprawa do Huty Szklanej rozpoczęła się już w czwartek i po 12 godzinach podróży postawiłem swą stopę w Kielcach nad ranem, będąc już prawie u samego celu. Ze stolicy województwa świętokrzyskiego do miejsca konferencji dzieliła mnie już tylko godzina jazdy autobusem, po malowniczej drodze, w stronę Świętego Krzyża. Pogoda dopisała i gdy ledwo toczący się pod górę autobus umożliwił obserwowanie ciągnącego się niżej krajobrazu, nie sposób było nie skorzystać.

Miejscem konferencji był Jodłowy Dwór, ośrodek doświadczony w bojach z ludźmi z branży IT, który przeżył wcześniej organizacje innej konferencji PLUG. Algorytm losowego przydzielania uczestników do 2-3 osobowych pokoi zadziałał, jak się okazało, bardzo sprytnie. Miałem przyjemność jechać na PHPCon jako prelegent i pokój współdzieliłem z dwoma innymi „lektorami”, z: Tomaszem „Zyx” Jędrzejewskim i Robertem „BoBsoN” Patryką.  Zyx już w chwilę po wejściu do pokoju rozpoczął przygotowania do wieczornej prelekcji: pociął prezentację o swej bibliotece Open Power Template, by pozostawić w niej jak najwięcej „mięcha” (kodu źródłowego). Jeśli ktoś nie poznał wcześniej pracy Zyxa, możliwości OPT musiały zaskoczyć. Prezentacja była pełna objaśnień i przykładów, które w klarowny sposób zaprezentowały inną, „nie-Smarty”, filozofię budowania widoków. Nazwa biblioteki wymieniania była jeszcze wielokrotnie w dyskusjach podczas konferencji. BoBsoN zaś, chwilę przed prelekcją Zyxa, otworzył PHPCon luźnym felietonem o grzechach programistów, której duch przewijał się jeszcze w tle podczas kolejnych wystąpień, doskonale wpasowując się w charakter imprezy. Ah, te flame-wary na temat programowania obiektowego i funkcyjnego.

Gdy emocje pierwszych prezentacji opadły,  mój organizm zbuntował się po całonocnej podróży serwując mi piekielny ból głowy. Mając nadzieję wziąć ból na przetrzymanie, udałem się na sycącą kolację, zorganizowaną nota bene w postaci szwedzkiego stołu. Tam przy dobrej strawie i kilku kawach miałem przyjemność poznać Adriana Słowika, który w trakcie rozmów o modularyzacji aplikacji i utrzymywaniu rozwiązań SaaS, poczęstował mnie niczym Morfeusz niebieską pigułką. Ta zgodnie z mitologią filmu Matrix, przywróciła moje zdolności percepcyjne z powrotem na tory konferencji.

Wieczorem na uczestników czekało „lightning-talks”, czas w którym na sali konferencyjnej każdy mógł zabrać głos i porozmawiać o czymś interesującym. Pojawiły się tematy FastCGI, wykorzystywanie PHP w bojach z drukarkami fiskalnymi, czy też kilka przemyśleń związanych z pełnymi front-endami w JavaScript, tu już z mojej strony. Był to moim zdaniem gwóźdź programu, który otworzył na dobre rozmowy kuluarowe trwające do samego rana. Lightning-talks pokazał poziom konferencji, poziom tematów jakimi żonglować mogli organizatorzy, uczestnicy i prelegenci. Bardzo miło słuchało się nowych spostrzeżeń budowanych na latach doświadczenia. Czysta przyjemność. Kropka.

Kuluar stanowił więc największą moc konferencji. Atmosfera spotkania specjalistów wśród specjalistów towarzyszyła każdego dnia. Widać to było także po spóźnieniach na sobotnie śniadanie. Biorąc pod uwagę wysoką aktywność uczestników konferencji podczas nocy, nie  ma co się dziwić. Tu bóle głowy na pewno nie były spowodowane dalekimi podróżami.

Co należy zaznaczyć także organizatorzy spisali się na medal, udostępniając doskonałe warunki do wspólnego spędzania czasu. Był wygodny ośrodek, dobre nagłośnienie, chodząca w tle kamera HD, a z czasem zacząłem się zastanawiać czy organizator nie czyta mi przypadkiem w myślach. Wychodząc na sobotniego grilla pomyślałem, że dobrym pomysłem było by piwo dla uczestników. I tak się stało. Następnie przyszło mi na myśl coś o jakiejś sałatce, tak dla odmiany. I pojawiły się dwie wielkie michy sałatki greckiej. Soczek? Ależ proszę. Karkóweczka? Przecież jest gotowa. Chlebek z masełkiem czosnkowym? Stoi, o tutaj. Mistrzostwo świata.

Podsumowując temat prezentacji. Frekwencja na każdej prelekcji dopisywała i choć na konferencji nie dane było poznać tajników budowania rakiet kosmicznych agenda przygotowana była rzetelnie. Mam zresztą nadzieję, że podobne opinie podzielają także inni uczestnicy, szczególnie, że o 10 rano w niedzielę miałem przyjemność opowiedzieć także coś ze swojej strony. Przygotowałem prelekcję na temat architektur plug-in w PHP w której zaprezentowałem daleko idącą modularyzację aplikacji i kilka technik do wprowadzenia w życie tej idei. Jeśli komuś przypadła do gustu, jest mi niezmiernie miło. O samych prelekcjach w obszernej relacji można będzie przeczytać w Wortalu PHP.pl, a na oficjalnej stronie konferencji już teraz znajdują się materiały do przejrzenia.

Tych, którzy nie zdecydowali się na wyjazd na PHPCon 2010 niech żałują. Pozdrowienia dla wszystkich uczestników i do zobaczenia za rok!

Otagowane jako: ,
Komentarze (11) Odniesienia (0)
  1. wodzik
    19:12 on Czerwiec 4th, 2010

    A ja cały czas czekam na video z prezentacji ;)

  2. Andrzej
    20:57 on Czerwiec 4th, 2010

    A sponsorem głównym był Microsoft ;)
    Propo wolnych ideii oprogramowania , fajnie , super ale ….
    Takie ale to piwo – pijesz i pytanie czy ma dużo % ,a skuteczność rozwiązań komercyjnych niż open source … Może to już mój złamany system anty-Open-Source przez MS ale nawet w naturze takie coś nie istnieje , aby organizm był budowany przez wielu – Zawsze musi być król który wydaje rozkazy i posiada swój „wkład” za który odpowiada prawnie i technicznie.
    Gratuluje dobrego wystąpienia oraz zaistnienia na scenie

  3. Damian Tylczyński
    22:03 on Czerwiec 4th, 2010

    Co do Twojego przykładu, zauważ ile to mamy owych monarchii rządzonych przez takich nieomylnych królów? Nie zostało ich wiele. Myślę, że ten fakt ma wiele wspólnego ze słynnym okrzykiem: „król jest nagi!”. Bo najczęściej niestety jest. Ty ciągle o tym swoim Microsoftcie.

    Osobiście najważniejsze są dla mnie dobre narzędzia, nie ważne czy otwarte czy zamknięte bo co to za różnica. Jeśli są dobre i niedrogie, reużywalne i interoperacyjne to czemu nie? W IT nie ma miejsca na religie, nie ma także miejsca na marketingowy bełkot wśród specjalistów. Zimna kalkulacja.

    Jeśli chodzi o Twój komentarz. Czasem nawet ta odpowiedzialność prawna i techniczna staje się kulą u nogi zamkniętych, w pełni komercyjnych projektów. Poczytaj licencje oprogramowania MS i zobacz czy ktoś z nich tak naprawdę bierze za to co napisał odpowiedzialność. Nie wiem czy ktokolwiek postawi Ci na pocieszenie przysłowiowe piwo, gdy wszystkie Twoje dane wylecą w powietrze. Dalej masz biurokratyzację decyzji i strach przez BC, który zatrzymuje postęp. A szczególnie w technologiach internetowych dotrzymywanie kroku jest bardzo ważne. MS jest zawsze do tyłu w internecie i od czasów przebojowych pierwszych wersji IE nic się nie zmieniło.

    Najważniejsze by dokonywać świadomych wyborów.

  4. matipl
    22:06 on Czerwiec 5th, 2010

    @Andrzej: ale wiele projektów OO ma właśnie królów, poszukaj sobie większych projektów.

    A Twoja prezentacja Adamie była dobra, tylko bardziej widziałbym przedstawienie na podstawie jakiegoś frameworka, np. ZF. Bo tytuł w obecnej formie kojarzy mi się z czasami proceduralnymi w PHP ;)

  5. Damian Tylczyński
    15:01 on Czerwiec 6th, 2010

    @matipl, problemem był fakt, że żaden framework nie nadawał się do prezentacji. Podany przez Ciebie ZF dopiero w wersji 2.0 pozostawił sobie za wymaganie wstrzykiwanie zależności. Aktualnie nie ma w nim nic szczególnego co mogło zostać zaprezentowane jako przykład architektury typu plug-in. Parafrazując: kilka interfejsów i fabryk wiosny nie czynią. Pozostał Symfony 2.0, jednak jest w początkowej fazie produkcji.

  6. anen
    20:30 on Czerwiec 10th, 2010

    @Damian – BOOM !!! :)

  7. anen
    20:33 on Czerwiec 10th, 2010

    Nie jestem tutaj fanboyem żadnej korporacji ale mówienie z MS to zło , czasami mnie denerwuje. Zło to co się stało z firmą Goggle :) , kolejne zło to Apple ;)
    Szkoda tylko że zapomina się o firmach które Intel , które również posiada fajny soft do pisania programów – korzystając w 100% procesorów Intela , ot warta rzecz uwaga.

  8. Damian Tylczyński
    21:22 on Czerwiec 10th, 2010

    Nikt, dosłownie nikt, nie powiedział, że MS to zło. Więcej, we wpisie nie pojawiła się nawet nazwa tej firmy. Sam zacząłeś tę dyskusję i jeszcze piszesz, że Cię ona denerwuje. Zaprzeczasz, ale zachowujesz się jak prawdziwy fanboy. Przychodzisz i trollujesz.

  9. Zyx
    09:50 on Czerwiec 11th, 2010

    Miałeś bardzo fajną prezentację – krótka, ale rzeczowa. Natomiast to moje przerabianie slajdów w ostatniej chwili nie wyszło do końca na dobre pierwszej części prelekcji, bo sobie za dużo powycinałem i nagle zgubiłem wątek podczas mówienia. Ten sam wykład wygłaszałem w pełnej wersji na uczelni dokładnie miesiąc wcześniej i początek wypadł tam dużo lepiej.

    Moja opinia, z punktu widzenia studenta informatyki, jest następująca: uczelnie zamiast robić jakieś bzdety, powinny wysyłać ludzi właśnie na takie konferencje, bo np. przez te trzy dni dowiedziałem się więcej przydatnych rzeczy o inżynierii oprogramowania, niż przez cały semestr uczelnianej nauki…

    Jest też jeden plus takiego zlotu: poznawszy osobiście tych wszystkich ludzi, zupełnie inaczej się z nimi dyskutuje na tematy techniczne w sieci. Inaczej w sensie ciekawiej, w lepszej atmosferze.

  10. karuzelamen
    23:18 on Sierpień 12th, 2010

    @Andrzej’u vel anen’ie jako taki wielki fan, czy nie fan M$ czy posiadasz chociaż jeden produkt tej firmy w orginale? nie mowie o licencji studenckiej bo taką to każdy może posiąść. ]:->

  11. anen
    12:43 on Październik 25th, 2010

    karuzelamen -> odpowiem że tak , poczekaj … MSDN Enterprise Suite (10 tys$) – obecnie mam jakies 350 kluczy od produktów MS :)

Niestety, skomentowanie tego wpisu jest niemożliwe.

No trackbacks yet.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE